| BR news | koncerty | historia | skład | dyskografia | videografia | teksty i tłumaczenia | eseje | wywiady | o utworach | zsyp | spis utworów | galeria | gitara | kontakt || linki | download | księga gości | od autorki | FORUM |



Wywiad z Gregiem Graffinem dla Racine Post; muzyk opowiada o początkach swojej kariery muzycznej i naukowej.


  • 18 września 2009

    Dla większości ludzi, pochodzący z Racine Greg Graffin znany jest jako wokalista Bad Religion, zespołu hardcore punk walczącego o społeczną sprawiedliwość od czasu swojego założenia w 1981 r. Rozgłos przyniosła mu także kariera antropologa na Uniwersytecie Kalifornijskim. Jednak czy wiedzieliście o tym, że w dzieciństwie kochał Jesus Christ Superstar i Jackson 5? Oto wywiad z jednym z najważniejszych punkowych liderów, który jest także ambitnym antropologiem:

    Jak dorastało się w Racine?

    Dzieciństwo w Racine było jak z amerykańskiego snu. Przyjaciele tuż obok, przyjaciele w domu, za domem, przyjaciele oddaleni o krótką jazdę rowerem, sąsiedzkie gry w baseball, piłkę nożną i ciągła jazda na rowerze. ZOO i plaża, oddalone jedynie o milę, były częstym celem wypraw. To była definicja letniej zabawy.

    Kiedy po raz pierwszy zainteresowałeś się muzyką?

    Muzyka zawsze była ważna w mojej rodzinie. Z najwcześniejszych wspomnień pamiętam tatę, nucącego jakieś melodyjki, i mamę śpiewającą Gilberta i Sullivana. W podstawówce mój nauczyciel od muzyki nagrodził mnie (i mojego brata) stypendium na uczestnictwo w stanowym programie muzycznym w Madison dla piosenkarzy.

    W kierunku jakich zespołów wtedy szedłeś?

    Pierwszymi wpływami rocka były dla mnie "Jesus Christ Superstar", "The Jackson Five's Greatest Hits", i "Elton John". Te płyty były moim wprowadzeniem do muzyki popowej, a byłem wtedy dopiero w trzeciej, czwartej i piątej klasie.

    Kiedy przeprowadziłeś się do Kalifornii, co zwróciło twoją uwagę w atmosferze?

    Kalifornia była bardzo oddalona od południowo-wschodniego Wisconsin, zarówno kulturowo, jak i geograficznie. Miałem wtedy iść do 7 klasy, a wszyscy moi koledzy z klasy wyglądali bardziej dojrzale. Robili dorosłe rzeczy, takie jak palenie trawy czy uprawianie seksu, i mówili językiem surferów. Laski były dużo seksowniejsze i dojrzalsze, ale może było tak dlatego, że byłem już w wyższej szkole średniej; w każdym razie ubierały się bardziej krzykliwie. Pamiętam, że zapytałem dziewczynę, która była zupełnie nie w mojej lidze, czy chce pójść ze mną na lody rożki. Przewróciła tylko oczami. W Wisconsin to by poskutkowało!

    Czy to w jakiś sposób wpłynęło na twoją muzykę?

    Myślę, że kiedy wreszcie "stałem się" punkiem, było to częściowo spowodowane chęcią buntu przeciwko modzie bycia częścią tłumu. Ja byłem z całą pewnością poza nim, a punk dał mi poczucie wspólnoty. Na początku wszyscy punkowcy byli outsiderami i czuliśmy się ze sobą związani.

    Jaki był pierwszy punkowy zespół, o jakim się dowiedziałeś?

    W każdą niedzielną noc słuchałem programu z L.A., "Rodney on the ROQ". To właśnie on wprowadził mnie w świat punka. Zespoły, w których się zakochałem, były głównie lokalne: The Weirdos, X, The Gears, The Circle Jerks, Middle Class, The Adolescents i Black Flag.

    Które piosenki przemawiały do ciebie najbardziej i dlaczego?

    Przyciągnął mnie głos Keitha Morrisa. Śpiewał w Black Flag, a potem uformował z Gregiem Hetsonem Circle Jerks. Jego piosenki poruszały niepokojące kwestie (na przykład "Nervous Breakdown" czy "Room 13"), ale to mi się właśnie podobało, bo lubiłem śpiewanie i trudne tematy.

    Jakie były wasze pierwsze koncerty?

    Na początku byłem bardzo nerwowy. Przez kilka pierwszych koncertów patrzyłem tylko na swoje buty, kiedy śpiewałem.

    Czy mieliście okazję grać jako support przed jakimiś zespołami, które podziwialiście?

    Zaproponowano nam koncert z X, ale go odwołali. Potem Circle Jerks poprosili nas, żebyśmy z nimi zagrali i to naprawdę podniosło naszą popularność.

    Jeśli chodzi o twoją karierę naukową, dlaczego zainteresowałeś się antropologią?

    Chyba nigdy nie pociągały mnie historie z Biblii. Zamiast tego bardzo podobały mi się opowieści naukowców o pochodzeniu ludzkości i "większy obraz" życia.

    Co cię do tego przyciągnęło?

    To chyba dzięki moim rodzicom poszedłem w stronę nauki. Nie zachęcali mnie do wgłębiania się w religijne teksty, ale do czytania rzeczy naukowych i zwracania uwagę na fakty o świecie, a nie na bajki.

    Czy zawsze zamierzałeś być wykładowcą, czy chciałeś zostać antropologiem?

    Właściwie nigdy nie spodziewałem się, że zostanę wykładowcą, ale kocham pracę w terenie. Miałem nadzieję dostać pracę jako strażnik leśny albo biolog terenowy. Oczywiście muzyka zabierała dużą część mojego czasu, więc nauka była przez wiele lat moim hobby.

    Czy wpłynęli na ciebie jacyś szczególni profesorowie lub naukowcy?

    Zawsze ceniłem sobie dzieła E. O. Wilsona, Richarda Dawkinsa i Stephena Jay'a Goulda.

    Czy są jakieś różnice lub podobieństwa między twoją rolą muzyka punkowego a rolą profesora?

    Zaszczytem jest dla mnie możliwość stanięcia przed publicznością i podzielenia się moim światopoglądem. Mam na tyle szczęścia, że robię to przed dużymi, hałaśliwymi grupami punkowców, jak i przed cichym zgromadzeniem studentów. W obu miejscach czuję się jak w domu i prezentuję odrobinę punkowego nastawienia na wykładach, i odrobinę "profesorowania" na koncertach.

    Czy masz na koniec jakąś radę dla amerykańskiej młodzieży?

    Czytajcie i odkrywajcie; wydawajcie swoje ciężko zarobione, zaoszczędzone pieniądze na podróże. To największy zaszczyt.