| BR news | koncerty | historia | skład | dyskografia | videografia | teksty i tłumaczenia | eseje | wywiady | o utworach | zsyp | spis utworów | galeria | gitara | kontakt || linki | download | księga gości | od autorki | FORUM |



Wywiad z Brettem i Gregiem dla Rolling Stone, w którym gęsto tłumaczą się z wydania NMoH Deluxe, przeprowadzony przez Steve'a Appleford.


  • 5 czerwca 2008

    Brett Gurewitz trzyma w rękach nową płytę - rozszerzoną edycję zeszłorocznego albumu New Maps of Hell. Otwiera ją i z dumą pokazuje DVD z koncertu, teksty, panoramiczne zdjęcia, plakaty i inne dodatki, które ujrzą światło dzienne w lipcu. Jest to oferta przeznaczona dla nowego pokolenia miłośników muzyki, dla których "srebrne krążki" utraciły już swój blask, jako święte rockowe obiekty. Gurewitz jest gitarzystą i założycielem Bad Religion, grupy punków-weteranów z Los Angeles, ale jest on także związany z wytwórnią płytową. Zapoczątkował bardzo istotną dla muzyki alternatywnej wytwórnię Epitaph, dzięki której karierę rozpoczęły takie zespoły jak Rancid, Offspring, Pennywise i wiele innych. Gurewitz mówi, że wytwórnia nieźle się trzyma w czasach, kiedy ilość sprzedawanych płyt maleje. Jest tutaj w towarzystwie Grega Graffina, wokalisty Bad Religion, i wcale nie czuje się zagrożony.

    Wydajecie na nowo New Maps of Hell?

    Brett: Zawsze chciałem tego spróbować i dodać coś nowego. Wydaliśmy mnóstwo płyt, więc coraz trudniej jest sprawić, żeby każda z nich była wyjątkowa. To już chyba nasz 17 krążek. Nagraliśmy płytę, jesteśmy z niej dumni i dlatego postanowiliśmy wydać ją na nowo.

    Greg: Łatwo jest żartować i patrzeć cynicznie na to, że ludzie już nie kupują płyt. Mój syn, który ma 16 lat, wraz ze swoimi przyjaciółmi uwielbia mieć w posiadaniu płyty. Oni aż się ślinią jeśli jest na nich coś dodatkowego. Być może wytwórni jest trudno wypuścić coś bez prezentów, ale produkt końcowy naprawdę jest tego wart.

    Fani chcieliby, żeby jeszcze inne albumy Bad Religion zostały tak potraktowane.

    Brett: Zdecydowaliśmy się na ten album, ponieważ chcieliśmy mu dodać wartości. Muzyka jest teraz bardzo łatwo dostępna. Jeśli nawet Greg mówi, że jego syn uwielbia płyty, z moich informacji wynika, że większość dzieciaków nie chce ich, nawet jeśli daje im się je za darmo. Kochają muzykę, ale chcą ją mieć na swoich iPodach. Nie obchodzą ich srebrne krążki. Chodzi o to, żeby zaoferować im płytę z naprawdę atrakcyjną zawartością artystyczną. To nie tylko kawałek plastiku. Mamy tu plakaty, wszystkie teksty, DVD z koncertu, który zagraliśmy, kiedy album wychodził po raz pierwszy, pięknie nakręcone siedmioma kamerami. Oto nowy paradygmat. Nie wiem, co dokładnie dzieje się z przemysłem muzycznym, ale być może sam format albumu jest na wymarciu, albo może jeszcze nie ma czym zastąpić płyt.

    Greg: Nikt tego nie zbadał. Nikt nie zapytał dzieciaków, co by wolały. Łatwo jest spekulować, ale jeśli nie nagrywasz płyt i nie wprowadzasz ich na rynek to - niespodzianka - nie sprzedadzą się. A kiedy dostępne są za darmo do pobrania, dzieciaki je pobierają.

    Chyba cię to za bardzo nie martwi, o dziwo.

    Brett: Wcale mnie to nie martwi. Myślę, że przemysł muzyczny wkrótce wkroczy w złoty wiek. To wspaniałe. Nie sądzę, że wytwórnie płytowe muszą sprzedawać płyty. Duże wytwórnie płytowe potrzebują czegoś taniego, co można sprzedać w dużych ilościach; w przeciwnym razie idą na dno. Małe wytwórnie, takie jak moja, przystosowały się do tego, żeby przetrwać w trudnych warunkach. Poradzimy sobie. To my zostaniemy w grze, kiedy wszyscy inni odpadną. Konsumpcja muzyki rośnie; to sprzedaż płyt maleje. Sklepy muzyczne są zamykane. Nie martwi mnie to, bo jestem zagorzałym fanem muzyki i widzę eksplozję gatunków, artystów, płyt, piosenek, nowych pomysłów i mieszanek, które są fascynujące, wspaniałe i zmieniają się jak w kalejdoskopie. W mojej ciężarówce mogę słuchać takich wykonawców jak Yaysayer, Fuck Buttons, Santogold, Ozzy Osbourne i Cool Kids, a dzieciaki, które w niej jadą, lubią ich wszystkich. To będzie prawdziwy renesans.

    Greg: Obaj się z tym zgadzamy. Brett kocha technologię, ale kiedy leci samolotem, czyta książkę. Podoba mu się estetyczna jakość książek. Nie mówię, że moje dzieciaki są powiązane z samymi krążkami przez ich estetykę, ale może ich opracowanie graficzne, słowa, które są wydrukowane stanowią dla nich jakąś trudną do opisania wartość.

    Brett: Wytwórnia Virgin Records zrobiła ciekawy eksperyment. Zaprosili grupę dzieciaków, jako przedstawicieli grupy docelowej i włączyli im muzykę. Potem pytali, która piosenka bardziej im się podobała, która bardziej wpadała w ucho. Podziękowali, że dzieciaki poświęciły im trzy godziny i w nagrodę chcieli dać im dowolne płyty, ale one nie chciały żadnej.

    Greg: Pewnie nie były cool. Prawdopodobnie żaden z tych zespołów nie znaczył nic dla tych dzieciaków.

    Czy hardkorowi fani Bad Religion nie chcą posiadać albumu jako artefaktu?

    Brett: Hardkorowi fani tak, ale dzieciaki nie chcą płyt. Chcą MP3. Wiem to, bo tym się zajmuję. Nie uważam, że to źle wróży zespołom. Te dzieciaki nadal będą przychodziły na koncerty, nadal będą kupowały jakiegoś rodzaju artefakty. Znam dzieciaki, które mają całe kolekcje albumów, ale nie mają żadnych płyt, jedynie dyski twarde pełne muzyki. Mają po 16 lat. Mój dzieciak nie ma ani jednej CD.