| BR news | koncerty | historia | skład | dyskografia | videografia | teksty i tłumaczenia | eseje | wywiady | o utworach | zsyp | spis utworów | galeria | gitara | kontakt || linki | download | księga gości | od autorki | FORUM |


Wywiad z Graffinem dla rockowego serwisu listenin.org. Poniższy tekst jest transkrypcją i tłumaczeniem ze słuchu. Pominęłam komentarze człowieka, który zadawał pytania; momentami tekst jest nieco uproszczony i zmodyfikowany, niemniej jednak nie zmienia to jego przekazu. Miłego czytania!

[oryginał audio]


  • październik 2007

    Ważna rola bohaterów
    Zawsze uważałem, że to bardzo ważne, by mieć jakichś bohaterów; kogoś, kogo będziemy stawiali sobie za wzór. Myślę, że jest to kluczowe dla naszego - z braku lepszego słowa - normalnego rozwoju. Ludzie, którzy nie mają bohaterów, nie mają kogo podziwiać, bardzo wcześnie w swoim życiu stają się niebezpieczni dla siebie i dla społeczeństwa. Nie chodzi mi o to, żeby nie być wiernym swojej własnej wizji. Nasza wizja jest kształtowana przez naszą unikatową historię i doświadczenie. Jeśli nawet podziwiasz Neila Armstronga i chcesz być astronautą, nigdy nie będziesz drugim Armstrongiem. Będziesz zupełnie innym astronautą dlatego, że masz swoją własną, unikatową historię. W kreatywnym świecie, w muzyce, sztuce, literaturze wszyscy mamy bohaterów i dlatego piszemy świetne piosenki. Nie wiem, czy sam napisałem jakiś świetny numer, ale gdybym napisał dobrą piosenkę czy cokolwiek, co byłoby wysokiej jakości, to dlatego, że wierzę, że mógłbym być tak dobrym autorem jak ludzie, których podziwiam. Mimo że chcę być tacy jak oni, nigdy nie będę nimi. Mogę tylko być sobą.

    "Submission Complete"
    Ta piosenka zadedykowana jest mojemu synowi; to coś w stylu "Welcome to the Machine" Pink Floyd. Jeśli będziesz kontrolowany przez innych ludzi, będziesz musiał zaakceptować życie pełne uległości. A to jest coś, czego raczej nie chcesz. Ta piosenka ma dać nastolatkom nadzieję, że nie będą musieli ulegać żadnemu przestarzałemu, sztywnemu, bezsensownemu systemowi wierzeń. Nie chodzi mi tutaj tylko o tradycyjną religię, ale na przykład o surowość nauczyciela wychowania fizycznego. Nie bez przyczyny używam słowa surowość, sztywność - nie możesz być kreatywny, jeśli ludzie nie pozwolą ci na jakąś elastyczność, odskocznię od tego sztywnego systemu wierzeń. Prawdziwą trucizną religii jest jej sztywność. To, co jest naprawdę piękne w nauce i naturalizmie to ich elastyczność i płynność. Musisz tylko eksperymentować, odkrywać, weryfikować swoje odkrycia i kształtować na nowo podstawy tego, co nazywamy prawdą.

    Religijna terminologia
    Używam terminologii religijnej bo dzięki niej łatwo jest wyrazić ironię - to ironiczne, że możesz być ateistą i mimo to mówić o ziemi obiecanej.

    "There Will Be a Way"
    Wielu ludzi uważa, że ta piosenka ma dawać nadzieję. Chciałem przez nią powiedzieć, że nie znamy przyszłości, ale jeśli przyjrzymy się historii, przeszłości, to możemy w jakiś sposób odgadnąć, co może stać się w przyszłości. Zawsze znajdował się jakiś sposób, żeby przetrwać ciężkie czasy i większość z tych sposobów jest trudna do przewidzenia. Więc zawsze znajdzie się sposób. Myślę, że ta piosenka jest pełna nadziei, i mimo że wiemy dużo więcej niż 200 lat temu, to i tak nie wiemy tyle, ile będziemy wiedzieli za 50 lat.

    Pobudzanie ludzi do myślenia
    Większość ludzi, którzy dziś wieczorem przyjdą na nasz koncert, pochodzi z chrześcijańskich domów. Moim celem jest sprowokowanie ich do myślenia. Fani Bad Religion bardzo często mają chrześcijańskie korzenie i bardzo często przychodzą do mnie i dziękują mi, że zmusiłem ich do myślenia. W niektórych przypadkach to tylko umocniło ich wiarę. Nie chodzi mi o to, żeby zmieniać ich wiarę, ale o to, żeby mieli chociaż jakieś podstawy, na których oprą swoje wierzenia. To jest świetne jeśli przychodzą do mnie i mówią "zadałeś takie a takie pytanie w danej piosence - myślałem o tym i dlatego wierzę w to, w co wierzę". Robię to samo na przykład jeśli chodzi o wprowadzenie do biologii - to też jest jakiś utrzymywany pogląd, który da się potwierdzić, przez co biologia staje się nauką, ale istnieje pewien korpus wiedzy, którą kwestionuję zadając trudne pytania na temat podstaw, na których ona się opiera. Jeśli dzięki temu ludzie lepiej zrozumieją biologię, to będę bardzo zadowolony.

    "You Don't Belong"
    Jeśli kiedykolwiek zetknęlibyście się z naszą pierwszą 7-calową EP, to wśród publiczności jest facet w skórzanej kurtce, który mówi "you don't belong" [~"nie ma dla ciebie miejsca"] - stąd wzięliśmy tytuł. Taka postawa zawsze towarzyszyła erze punka - każdy z nas czuł, że nie ma dla nas miejsca, ale z całą pewnością czuliśmy też, że powinniśmy je gdzieś znaleźć, ponieważ mamy coś do powiedzenia.

    Co mówi Graffin, kiedy cudem unika wypadku
    Pierwsza rzecz, jaką mówię, kiedy cudem unikam wypadku to "Jezu Chryste" [śmiech]. Ale nie ma to nic wspólnego z wiarą w to, że Jezus cały czas czuwa nade mną. Wolę myśleć, że na rzeczywistość składa się wiele okoliczności.

    Ateizm Graffina
    Do mojego ateizmu podchodzę bardzo naukowo. Jest taka słynna książka Dawkinsa, "The God Delusion" ("Bóg urojony"), w której autor pisze dużo na temat założenia, że Bóg istnieje. Moje podejście do ateizmu i jednocześnie sposób zdobywania wiedzy polega na tym, że wysuwam jakąś hipotezę, a następnie staram się ją podważyć. Jeśli uda mi się ją podważyć, to znaczy, że zrobiłem postępy. To proste założenie, że żaden bóg nie istnieje jest czymś, co można podważyć. Tylko pokażcie mi jakiś dowód, że bóg istnieje. Jeśli ten dowód może zostać potwierdzony przez innych ludzi, to wtedy porzucimy nasze założenie. Wszyscy naukowi ateiści chętnie odstąpią od swoich założeń, ale jak do tej pory nie widziałem takiego dowodu ani nie znam dobrego dowodu, dla którego mógłbym obalić tą hipotezę.

    Najtrudniejsza rzecz dla wierzących
    Jeśli wierzysz w osobowego Boga, to najtrudniejszą rzeczą dla ciebie jest wiara w cuda i w to, że Bóg się o ciebie troszczy. Nie widzę za dużo tej troski. Poza tym, jeśli Bóg istnieje, to niezwykle ciężko jest zrozumieć to, dlaczego tak bardzo troszczy się o mnie, a tak mało o innych ludzi.

    "Bored and Extremely Dangerous"
    Ta piosenka była napisana chyba w 2001 roku, czyli niedługo po tej strzelaninie w Columbine. Od tamtego czasu wydarzyło się wiele innych tragedii. Chodzi o to, że lubimy wierzyć, że wykluczanie jednostki lub jakiejś społeczności, małej grupy ludzi, to pokojowy sposób radzenia sobie z ich buntem. W rzeczywistości wygląda to tak, że odsuwanie ich na bok i izolowanie sprawia, że stają się jeszcze bardziej niebezpieczni; stwarzamy przez to jeszcze niebezpieczniejsze środowisko dla samych siebie. Powinniśmy jakoś nawiązać kontakt z tym buntem, zaprosić ich do dyskusji o tym, jak wygląda nasze społeczeństwo. Ta piosenka może dotyczyć też izolacji radykalnej religii. (...)

    "Broken"
    Ta piosenka mówi o szkodliwej krytyce; o poglądzie, który zakłada, że jeśli ma się jakieś schorzenie lub problem to jest się przez to mniej ludzkim. Dla mnie to bardzo obraźliwe. Ten pogląd dominuje wręcz w literaturze, w popularnych publikacjach psychologicznych. Wmawia się ludziom, że jeśli mają jakiś problem, to muszą się leczyć. Religia jest tego świetnym przykładem, ponieważ jeśli ją kwestionujesz, to odsuwa cię ona od siebie, albo jesteś uważany za niewiernego i trzeba cię naprawić.

    Dlaczego popieramy lub nie popieramy "słusznej sprawy" [o wojnie w Iraku]
    Poświęcamy się jakiejś sprawie, która często opiera się o nasz status społeczny lub środowisko. Jeśli twierdzisz, że nie rozumiesz tej wojny, to dlatego, że przede wszystkim nigdy nie popierałeś tej sprawy. Ja też nigdy jej nie popierałem. Myślę, że jeśli ludzie mają coś rozumieć, muszą najpierw wiedzieć, o co chodzi. Z całą pewnością wielu prawicowców wciąż żyje w samym środku drugiej wojny światowej i wydaje im się, że cała Ameryka jednoczy się, żeby poprzeć słuszną sprawę pokonania wspólnego wroga. Ale w rzeczywistości nie ma wspólnego wroga - jest za to mdły, źle zdefiniowany wróg i to właśnie dlatego nikt nie popiera tych działań.

    "Empire Strikes First" (album) i "Atheist Peace"
    To była nasza wypowiedź na temat kierunku, w którym zmierzaliśmy. Album został napisany jeszcze przed wojną w Iraku, a wyszedł w roku, w którym ta wojna trwała. Chcieliśmy pokazać w jakiś poetycki sposób, że nie podobają nam się te działania. Piosenki takie jak "Atheist Peace" pokazują, że można osiągnąć pokój w sposób, który może nie mieć nic wspólnego z religią, bo to jest właśnie wojna religijna. (...)

    O słowach "I know I'm part of something greater than myself" z "52 Seconds" ["Wiem, że jestem częścią czegoś większego, niż ja sam"]
    Wybrałeś dobrą linijkę żeby zilustrować, że nasza podróż gdzieś nas przywiodła po tych wszystkich latach. Jako nastolatek nigdy nie chcesz tego przyznać. To bardzo trudna rzecz. Cały świat kręci się wokół ciebie - nic nie jest ważniejsze, niż ty sam. Teraz, z naszym dojrzałym ateizmem możemy powiedzieć, że jesteśmy częścią czegoś większego, ale nie wiemy, co to jest. Zamknięcie na to oczu i ślepa wiara w coś większego nie uczyni życia pomyślnym. Tylko poprzez poszukiwanie możemy dowiedzieć się, co jest ważne, większe od nas.

    Nienawiść
    To jedna z podstawowych emocji, które można wzbudzić. Bardzo łatwo ją wzbudzić i myślę, że media bardzo z tego korzystają. (...) Z całą pewnością społeczeństwo jest teraz bardziej apatyczne ale nie wiem, czy to prowadzi do nienawiści. Wiem natomiast, że nienawiść powoduje wielkie szkody i uniemożliwia człowiekowi cieszenie się życiem. Niektórych ludzi zżera nienawiść i nie cieszy ich w życiu nic, bo wszystko się wokół niej obraca. Jeśli będziemy w stanie to przyznać, to powinniśmy postarać się ją wyeliminować. Nie mówię, że trzeba od razu ewoluować do miłości, jak hippisi. Chodzi mi tylko o to, że im więcej nienawiści wyeliminujemy z życia, tym lepszą jakość życia uzyskamy.

    "I Love My Computer"
    Ta piosenka została napisana w czasie internetowego boomu w 2000 roku. Często wtedy myśleliśmy o tym, że USA stanie się grupą ludzi zamkniętych w swoich pokojach, których jedynym zajęciem będzie siedzenie przed komputerem i kupowanie jedzenia; którzy będą izolować się od prawdziwego, międzyludzkiego kontaktu. Wcześniej powiedziałem już, że między muzyką a ludźmi istnieje emocjonalna więź i nigdzie nie będzie ona mocniejsza, niż podczas występów na żywo. Jeśli zatracimy to wszystko na rzecz świata komputerowego, nie będzie tej emocjonalnej reakcji.

    Pierwszy zespół, który zainspirował Graffina
    Zawsze nawiązywałem do Darby'ego Crasha i The Germs, przede wszystkim dlatego, że to był bardzo poetycki punk - dzięki temu dowiedziałem się, że nie trzeba być idiotą, żeby napisać punkową piosenkę. (...) W tamtym czasie mój kontakt z punkiem to przede wszystkim Ramones i Sex Pistols - wtedy ich teksty do mnie nie docierały. Dopiero w dorosłym życiu zrozumiałem ironię, która się przez nie przebija. Kiedy usłyszałem The Germs miałem tylko 14 czy 15 lat i nie rozumiałem ich metaforyki. Wiedziałem jednak, że słowa, których używał Darby były nietypowe i niosły ze sobą jakąś unikatową, metaforyczną jakość. Kiedy go spotkałem okazało się, że to nie jest gość, z którym chciałoby się kontaktować; to bardzo negatywna, cyniczna postać, coś jak Johnny Lydon - nikt, z kim chciałbyś iść na piwo.

    "The Lie"
    Ta piosenka pyta o to, dlaczego skłamałbyś wiedząc, że wtedy nie będziesz miał racji, tylko dlatego, że rówieśnicy cię nie akceptują. Ten motyw przewija się przez wiele piosenek Bad Religion. Przede wszystkim musisz solidnie osadzić w czymś swoje poglądy. Jeśli już to zrobisz, to trzymaj się ich jak wariat i nie pozwól swoim rówieśnikom czy otoczeniu dyktować ci, czy możesz je wyrażać, czy nie.

    "Lost Pilgrim"
    To piosenka o tym, że jeśli chcesz trzymać się tradycyjnych poglądów religijnych w nowoczesnym świecie, to jest to niemalże smutne. Przykro jest patrzeć na totalnego dewotę, którego nie interesuje nauka, który nie chce słyszeć o uznanych przez naukowców faktach i który w końcu ląduje w jakiejś skrajności, z której nie wiem jak można się wydostać. To bardzo smutna piosenka. Odczuwam empatię wobec zagubionego pielgrzyma. Sam jestem zbyt plastyczny, żeby być pielgrzymem. Każdy naukowiec musi pogodzić się z tym, że struktura rzeczywistości może zmienić się wraz z każdym nowym odkryciem. Muszę być elastyczny, bo moje poglądy mogą zmienić się w każdej chwili.

    Skąd bierze się moralność
    Moralność NIE JEST domeną Kościoła. Innymi słowy, jesteśmy moralnymi ludźmi, jeśli nawet mamy inne poglądy na istnienie Boga. To, co powiedziałem, jest bardzo obraźliwe dla wielu religijnych ludzi, bo oni myślą, że skoro jestem ateistą, to jestem niemoralny. Skąd miałbym mieć moralność? A stąd, co oni - zostaliśmy wychowani przez rodziców, przez jakąś społeczność. Od kiedy skończyliśmy 5 lat, zanim potrafiliśmy wyrecytować cokolwiek z Biblii, wiedzieliśmy, co jest dobre, a co złe. Przykro mi, że to tak bardzo proste i nudne, ale to stąd właśnie bierze się moralność.

    Naturalista przede wszystkim
    Myślę, że wiele osób związanych z życiem akademickim to ateiści, jeśli nawet czasem nie chcą o tym mówić. Nawet ja nie lubię tego mówić, bo myślę, że istnieje mocniejsze słowo - mówię ludziom, że jestem przede wszystkim naturalistą. Nie ma dziś takiego naturalisty, który byłby zarazem teistą. Przed Darwinem, większość naturalistów wierzyła w Boga; wierzyli w to, że natura to produkt Jego pracy. Dziś, jeśli jesteś naturalistą to jesteś także ateistą, ale to, co chcesz powiedzieć to coś więcej niż "nie ma Boga". Stwierdzasz, że można odnaleźć prawdę, ale przez eksperymentowanie, weryfikację i odkrycia. Istnieje cała społeczność odkrywców i eksperymentatorów i ci ludzie tworzą część mojej społeczności.

    "New Dark Ages"
    Ta piosenka jest nawiązaniem do ideologii praw religijnych. Ludzie naprawdę wierzą w te bzdury o przyszłym życiu. Oni nawet nie mówią o tym świecie, więc czy to takie dziwne, że wcale nie obchodzą ich przyszłe pokolenia? Myślą tylko o własnym, samolubnym życiu i o tym co się stanie, kiedy umrą. Cieszą się, że to oni pójdą do nieba, a nie do piekła; a kiedy Jezus zejdzie na ziemię, wybierze ich, a nie kogoś innego. To naprawdę przerażające. Śmiejemy się z tego, ale przeciętna osoba w tym kraju, która uważa się za religijną właśnie w to wierzy. Oni myślą, że koniec jest bliski...

    "New Maps of Hell"
    Ten album to odmłodzenie w tym sensie, że to nasz 14 album i zatoczyliśmy jakby pełne koło. Płyta jest ustylizowana podobnie jak nasz pierwszy krążek, "How Could Hell Be Any Worse?"; utwierdziliśmy się, że wciąż siedzimy w tym samym, przez co zaczęliśmy w ogóle tworzyć. To w pewnym sensie uczczenie tego, do czego doszliśmy. Teraz jesteśmy chyba znacznie lepsi w pisaniu piosenek i z całą pewnością jesteśmy lepszymi muzykami. Ja chyba jestem lepszym wokalistą. Myślę, że udało nam się pokazać, że nadal potrafimy używać interesujących tematów - tematów naszej młodości i przenosić je na dojrzalszy poziom.

    "Prodigal Son"
    To utwór napisany przez Bretta. Powiedział, że to buntownicza piosenka, w takim sensie, żeby nie oczekiwali od niego by był tym, który wróci do domu po nauczce, jaką dostał od życia; żeby wrócił do tradycyjnych wartości tradycyjnej religii. Nauczka, jaką dostaliśmy polega na tym, że wiemy już, że tradycyjna religia nie sprawdza się zbyt dobrze. Jeśli będziemy posuwać się naprzód, to może razem z nami będzie ewoluować tradycyjna religia; może będzie musiała się jakoś z czasem zmienić.

    Uniwersytet Kalifornijski (UCLA)
    Jestem wykładowcą; uczę jednego z największych przedmiotów na UCLA, który nazywa się Intrudoction to Life Sciences [~wstęp do nauk przyrodniczych]. Ponieważ uczę tylko przez 1/4 roku, bo często jestem w trasie i nie mam zamiaru rzucać Bad Religion, nie jestem pełnoetatowym profesorem. Mój tytuł to wykładowca, ale studenci nazywają mnie profesorem Graffinem. Mam Ph.D. [odpowiednik polskiego profesora], ale przeciętna osoba nie widzi właściwie żadnej różnicy. Noszę uczelnianą kurtkę - lubię tradycję. (...) Nie mogę pójść na emeryturę dlatego, że nie zdołałbym się utrzymać za pieniądze z Bad Religion. Rzeczywistość jest taka, że większość ludzi na świecie musi pracować. Wydawałoby się, że taki rockman robi pieniądze, kupuje ranczo i przechodzi na emeryturę, ale tak się nie dzieje. Może się to przytrafić jakimś szczęściarzom, ale Bad Religion to nie taki zespół. Jakieś 10 lat temu zdałem sobie sprawę z tego, że jestem taki sam jak wszyscy i muszę pracować, żeby żyć. Jak chciałbym się wdzięcznie zestarzeć w pracy? Widziałem, jak starzeje się Jagger - nie chcę tego powtarzać. Gdybym mógł w jakiś sposób przydać się do czegoś ludziom dzięki Bad Religion, to chciałbym tylko zmusić ich do myślenia. To, że mogę to zrobić w interesujący sposób jest unikatowym podejściem. Niewielu ludzi dokonało tego na poziomie intelektualnym. To chyba jedno z moich najbardziej zadowalających osiągnięć w Bad Religion. Sprawia mi to mnóstwo przyjemności. Uczelnia także jest miejscem, gdzie mogę zmotywować ludzi do myślenia. Nauczanie nauk przyrodniczych to najlepsza okazja, żeby to robić. Oczywiście edukacja nie opłaca się tak bardzo jak rozrywka, ale im będę starszy, tym więcej czasu będę poświęcał uczelni i zarazem nieco mniej Bad Religion.

    "It's a Long Way to the Promise Land"
    Ziemia Obiecana, o której mówię, to życie, w którym zamiast obowiązkowego wychowania fizycznego w liceum byłyby nauki przyrodnicze ["science"]. Sytuacja, w której nie byłyby one przedmiotem nadobowiązkowym. Gdybyśmy żyli w społeczeństwie, którego polityka kierowałaby się nauką, to chyba moglibyśmy rozwiązać wiele problemów.

    Rola muzyki i radia w okresie dorastania
    Muzyka jest nośnikiem emocji, których wielu ludzi nie doświadcza, jeśli nie mają z nią kontaktu i właśnie dlatego zawsze tak wysoko ceniłem sobie radio. Większość świetnych zespołów, które odkryłem, usłyszałem najpierw w radiu. Pomyśl o całej tej muzyce, o której ludzie dziś nie wiedzą; nie czują tej emocjonalnej więzi z zespołami i artystami. Oczywiście, kiedy ja byłem nastolatkiem nie miałem tych wszystkich gier video, nie miałem tych rozrywek, które nastolatki mają dziś; ale radio było dla mnie rozrywką i to bardzo ważną. Grały w nim kapele z mojego własnego podwórka; wszyscy byliśmy z San Fernando Valley, ale w Hollywood, oddalonym jedynie o kilkanaście mil rozkwitała scena, o której nigdy bym się nie dowiedział, gdyby nie audycja Rodney on the KROQ. Dała mi nadzieję, bo szkoła średnia to był dla mnie trudny czas. Nie dogadywałem się z nikim w szkole, byłem z obcego świata - wychowałem się w Wisconsin i w ogóle nie pasowałem do klimatu Południowej Kalifornii. Radio i te zespoły grające tuż za wzgórzem dały mi nadzieję, która pomogła mi przetrwać te ciężkie czasy. Kiedy tylko zrozumiałem, o czym są te piosenki, teksty i same piosenki dały mi dużo nadziei. Wtedy właśnie postanowiłem zostać kimś, kto będzie inspirował ludzi przez teksty piosenek.

    Dlaczego niektórzy chcą się wybić, a inni dają za wygraną
    Chodzi o to, że można zostać czystym pragmatykiem, zwłaszcza wtedy, kiedy ma się rodzinę i przyjmuje się na siebie dużą odpowiedzialność. Kiedy jesteś przytłoczony odpowiedzialnością, przestajesz myśleć o tym, żeby sięgnąć po coś więcej, wykroczyć poza swoje ramy i obowiązki. Często typowy rozwój wygląda tak, że ktoś ma rodzinę, pracę, pożyczkę albo dwie - przeciętny Amerykanin posiada kartę kredytową na 30 tysięcy dolarów - w jaki sposób ci ludzie mają szukać czegoś więcej? Może żyją w takiej społeczności jak Flint, w Michigan, gdzie nie możesz nawet wyjrzeć poza ulicę, na której mieszkasz, żeby zobaczyć swoje życie z perspektywy. To część naszych osobistych, unikatowych historii; ludzie znajdują się w takich okolicznościach przez czynniki, których nie możemy kontrolować. Ja jestem uprzywilejowany; miałem na tyle szczęścia, że byłem w stanie posiąść szerszą perspektywę. Jeśli nawet czasami jestem przytłoczony codziennymi obowiązkami, to mam także przywilej bycia wykładowcą na UCLA czy udzielania takich wywiadów, jak ten, w których ludzie pytają mnie o teksty, które piszę. Dzięki temu rozwijam się i zdobywam nowe doświadczenia.

    O gwiazdach rocka, które chwalą się, że nie skończyły szkoły
    Takie oświadczenia są chyba nierozważne. Jeśli masz na tyle szczęścia, że zostajesz gwiazdą rocka, powinieneś mieć też trochę pokory, dlatego że to nie tylko twoja zasługa. Złożyły się na to różne okoliczności, a nie tylko twoje wspaniałe, długie włosy czy świetny głos.

    Skupienie się na tym życiu
    Kiedy miałem 18 lat wiedziałem już, że życie jest krótkie, przede wszystkim dlatego, że interesowałem się paleontologią i rozumiałem ogrom czasu geologicznego. Nie można tego zrozumieć bez uświadomienia sobie swojej własnej znikomości. Od bardzo wczesnego wieku wiedziałem, że to życie jest krótkie; możemy się skupić na życiu po śmierci albo na tym życiu. Ja postanowiłem skupić się na tym.

    Wywieranie dużego wpływu
    To, co ty możesz uważać za ogromną różnicę, dla mnie może być nieznaczące. Osobiście czułbym, że wywarłem bardzo znaczący wpływ gdyby udało mi się pomóc mojej rodzinie stać się lepszymi ludźmi.

    "Social Suicide" i słaby argument
    Chodzi mniej więcej o to, że jeśli poprzesz jakiś niepopularny pogląd, to zostaniesz ukrzyżowany i wchodząc w to zdajesz sobie sprawę, że właśnie popełniasz społeczne samobójstwo. Nasz album był takim właśnie samobójstwem, bo powiedzieliśmy, że nie chcemy żyć w takim imperium. Oczywiście ktoś mógłby powiedzieć, żebyśmy znaleźli sobie jakiś inny kraj do życia, ale to bardzo słaby argument. Dlaczego? Bo my jesteśmy Amerykanami. Nasza unikatowa historia, moje wychowanie jest odzwierciedleniem Ameryki i jeśli nawet nie wymachuję flagą, nie możesz nazywać mnie antypatriotą. Jestem częścią Ameryki, więc kiedy ludzie mnie pytają, dlaczego się stąd nie wyniosę, skoro mam takie nastawienie, atakują mnie na podstawie swoich własnych kryteriów patriotyzmu, opartych na pojedynczym haśle czy idei w stylu "jeśli nie jesteś z nami, to jesteś przeciwko nam". Ci ludzie prawdopodobnie nigdy nie czytali na temat historii USA i nie rozumieją co znaczy być częścią tradycji Ameryki.

    O "duchu"
    Czy jestem kochającą ludzką istotą? Tak, jestem. Czy wierzę, że istnieje jakiś bezcielesny duch we wszechświecie? Nie, nie wierzę. Myślę, że to, co nazywamy "duchem", to ludzkie emocje, a ja mam ich całe mnóstwo - tyle, ile ma ktoś, kto mógłby nazwać siebie osobą "uduchowioną".

    Stereotyp gwiazdy rocka
    Kiedy miałem 15 lat i nagraliśmy "How Could Hell Be Any Worse?" powiedziałem sobie, że jeśli będę frontmanem zespołu, to nie chcę zostać stereotypowym facetem, który jest cool, bierze narkotyki i pije na scenie. Chciałem jedynie być użyteczny w jakiś unikalny sposób. Nie mam pojęcia, czy to osiągnąłem. Tak jak wspomniałem, jestem daleki od tego, żeby sobie pogratulować, ale przynajmniej robię co mogę, żeby zaoferować tą unikalną perspektywę jako ktoś, kto ma możliwość przekazania pewnych naukowych kwestii poprzez muzykę. Jeśli Bono mówi to samo, to nie brzmi to wiarygodnie, bo on przecież próbuje być cool, prawda? Bono wychodzi na scenę w okularach przeciwsłonecznych, kiedy jest ciemno! Robiłbyś tak, gdybyś nie chciał być cool?