| BR news | koncerty | historia | skład | dyskografia | videografia | teksty i tłumaczenia | eseje | wywiady | o utworach | zsyp | spis utworów | galeria | gitara | kontakt || linki | download | księga gości | od autorki | FORUM |



Wywiad z Gregiem Graffinem dla exclaim.ca przeprowadzony przez Sama Sutherlanda. Pytania oryginalne i z jajem, sporo humoru ;-)


  • 29 czerwiec 2006

    Jakie masz plany?
    Bede pisal material na nowy album Bad Religion. To bardzo powolny proces. Kiedy masz 200 piosenek na koncie, zawsze pytasz siebie "Czemu pisze nastepna?" Dochodzisz do wniosku, ze kolejna piosenka musi byc jeszcze lepsza, albo przynajmniej musisz sie postarac, zeby taka byla. Z tak duzym doswiadczeniem wciaz trzeba konsultowac material i ulepszac sztuke pisania piosenek. A to nie jest proste.
    Na punkcie czego ostatnio zwariowales?
    Wstydliwa przyjemnosc sprawia mi ogladanie nowego programu na VH1, pod tytulem Supergroup. Ogladam to poniewaz znam wiekszosc z tych ludzi. Nie znam wprawdzie Teda Nugenta, ale cala reszta to nasi przyjaciele, i po prostu nie chcialbym skonczyc w takim programie. Zdaje sobie sprawe, ze trudno starzec sie z godnoscia w rock'n'rollu.
    Dlaczego mieszkasz tam, gdzie pracujesz?
    Spedzam duzo czasu w dwoch miastach. Mam miejscowke w L.A. i w polnocnej czesci Nowego Jorku. W Nowym Jorku odpoczywam wraz z rodzina od gwaru wielkiego miasta. Tego wlasnie szukalem, kiedy tutaj przybylem i ciesze sie, ze mam to, czego chcialem. Jest tu cicho, nikogo nie obchodzi Bad Religion i moge cieszyc sie swoim prywatnym, rodzinnym zyciem. Oczywiscie Los Angeles jest jakby siedziba glowna mojego zawodowego zycia, pod wzgledem muzycznym i do pewnego stopnia naukowym, chociaz w Nowym Jorku, tam gdzie mieszkam, jest Cornell University. To kolejne centrum akademickiego zycia. Ale kocham L.A. Nie lubie tam dojezdzac, ale to wlasnie tam spedzilem moje nastoletnie lata. To z pewnoscia przywiazalo mnie do tego miasta. Mam tam wielu przyjaciol. To takze centrum mojej muzycznej tozsamosci. Spedzam duzo czasu w L.A. poniewaz tam mam z nia kontakt.
    Wymien jakies dzielo, ktore zmienia sposob myslenia.
    Zmiana sposobu myslenia kojarzy mi sie raczej z zainspirowaniem mysli. To najbardziej powszechny rodzaj zmiany w umysle. Nie biore srodkow halucynogennych ani niczego podobnego. Mysle, ze niektorzy z moich przyjaciol powiedzieliby, ze fajka do palenia trawki to dzielo sztuki zmieniajace sposob myslenia. Jest wiele ksiazek, ktore uwazam za dziela sztuki prowokujace do myslenia. "Konsiliencja" E.O. Wilsona jest jedna z nich, chociaz wielu ludzi powiedzialoby, ze to ksiazka naukowa. Ja uwazam ja za dzielo sztuki. Jest mocno oparta na naukowych podstawach, ale zawiera takze cala kreatywnosc dobrego dziela literackiego. Co jeszcze moglbym wymienic... Chyba malarstwo. Malarstwo wywiera na mnie ogromne wrazenie, ale nie nie zmusza mnie tak bardzo do myslenia.
    Jaki koncert najbardziej zapadl ci w pamiec lub byl najbardziej inspirujacy?
    To byl koncert pod nazwa Inland Invasion w Los Angeles, gdzie gralismy z wieloma innymi zespolami. Przyszlo jakies 60-75 tysiecy ludzi. Tlum byl przeogromny i byli tam sami punkowcy. To bylo trzy lata temu. Zagralismy tam nieomal glowna role, to bylo po prostu spektakularne. Gralem juz przed takimi tlumami, ale nigdy z takim entuzjazmem. I czulem sie tak bardzo u siebie, bo ci ludzie byli przeciez z mojego miasta. To byl rewelacyjny i wyjatkowy wieczor.
    Powiedz cos o swoich sukcesach i upadkach na drodze zawodowej.
    Nie biore slowa kariera zbyt serio. Nie sadze, ze bycie muzykiem to kariera zawodowa. To przywilej. Mialem ogromne szczescie, ze moglem grac muzyke profesjonalnie przez tak dlugi czas, ale poswiecilem sie takze pracy naukowej, wiec to takze moglbym nazwac kariera, chociaz nie zarabiam tym na zycie. Jednym z moich sukcesow bylo zdobycie doktoratu, poniewaz nie bylem pewny, czy jestem w stanie to osiagnac. Kiedy mi sie udalo, to bylo naprawde cos. Natomiast za upadek w pracy naukowej moge uznac moja czworke z minusem z fizyki, chociaz nie przemuje sie tym za bardzo. Jesli chodzi o muzyke to kiepsko bylo w 1983, kiedy wypuscilismy Into the Unknown. Naprawde sie tym nie przejmuje.
    Co bylo najbardziej podla rzecza, jaka uslyszales przed, w trakcie lub po koncercie?
    Zazwyczaj takie slowa nie licza sie jako podle, bo jesli sa madre, to sie z nich smieje, poniewaz sa dla mnie bardziej zabawne niz chamskie. Wiele razy ludzie chcieli byc dla mnie nieprzyjemni, ale nie zdawali sobie sprawy, ze sie z nich smieje. Kiedys w trasie, po koncercie, jakis gosc skrytykowal nas, bo jezdzilismy autobusem. Powiedzial "Niezly van!". Chcial byc niemily, ale mu sie nie udalo. Chodzilo mu o to, ze zespol punkowy nie powinien jezdzic w trase autobusem, tylko vanem. Mial do nas pretensje, a szczegolnie do mnie, ze jezdzimy autobusem. Odpowiedzialem mu wtedy: "Powinienes sobie zbadac wzrok, bo to nie jest zaden van", a gosc dalej rzucal gromy.
    O czym wszyscy powinni wreszcie przestac mowic?
    Moze o nowej demokracji w Iraku? Mam juz dosc tych naglowkow, zreszta wyglada na to, ze nikt i tak nie zwraca na to uwagi, poza tym wszyscy wiemy, ze to jedno wielkie oszustwo.
    Co w sobie lubisz, a czego nie lubisz?
    Nie jestem narcyzem ani kims, kto nienawidzi siebie, wiec trudno mi odpowiedziec na to pytanie. Nie ma takiej rzeczy, ktora bym szczegolnie u siebie lubil, dlatego wlasnie zawsze staram sie ulepszac. Na tej samej zasadzie potrafie zaakceptowac wiekszosc moich cech charakteru, wiec nie ma niczego, czego bym w sobie nienawidzil.
    Z jakiej rady powinienes byl skorzystac, ale tego nie zrobiles?
    Wlasnie zapusciles sie w krolestwo zalu! Ale ja niczego nie zaluje, nie moglbym zyc w ten sposob. Naprawde nic mi nie przychodzi do glowy. To oczywiscie wcale nie znaczy, ze wszystko zawsze mi sie udawalo. Ponosilem olbrzymie porazki wiele razy, ale nie bylo to spowodowane tym, ze nikogo sie nie poradzilem, ale raczej tym, ze nikt mi nic nie doradzil.
    Z jakiego powodu moglbys wykopac kogos z zespolu i/lub z lozka, i czy ci sie to kiedys zdarzylo?
    Zacznijmy od lozka. Ogolna krytyka charakteru. Albo techniki. Chyba moge powiedziec, ze warto kogos za to wykopac. Krytyka charakteru lub techniki w lozku lub w zespole.
    Z czym ci sie kojarzy Kanada?
    Gram w druzynie hokeja kazdej zimy, wiec oczywiscie najpierw mysle o hokeju. Na drugim miejscu o przyrodzie i srodowisku, poniewaz jestem zapalonym turysta. Potem mysle o mojej mlodosci w Wisconsin, poniewaz wciaz sa tam moi przyjaciele, i wszyscy oni mowia "ech" dokladnie tak samo jak ludzie w Kanadzie. Ogolnie mam dobre, cieple mysli o Kanadyjczykach, poniewaz wyroslem w takiej kulturze. Na koniec jeszcze jedna negatywna rzecz, o ktorej mowie czesto na scenie, mianowicie nie moge pozbyc sie obrazu Kanady bez postaci Celine Dion i to mnie naprawde trapi. Powaznie mysle ze ona jest z jakiejs innej planety, ale ciagle mowi o Kanadzie.
    Czy masz jakis niezbedny codzienny rytual?
    Kawa o 4 po poludniu. To naprawde niezbedne dla mojego samopoczucia. Jestem uzalezniony, ale funkcjonuje. Musze po prostu napic sie tej kawy po poludniu, a bede na nogach do polnocy. Jestem wlasciwie aktywny przez 16 godzin dziennie, ale moj mozg zamyka sie bez kawy.
    Co sadzisz o piractwie?
    Mysle ze to wspaniala rzecz, ze mozna dzielic sie tworczoscia, jesli jest ona dobra, ale przywlaszczanie sobie cudzej jest niskie. Nie lubie ludzi, ktorzy kradna i twierdza, ze zrobili cos nowego, unikalnego czy w jakikolwiek sposob zaszczytnego. Jednoczesnie dzielenie sie sztuka jest wspaniale. Mysle, ze rozrozniam je na dzieciaki sciagajace cos z internetu i na artystow, ktorzy kradna riff albo czesc piosenki od innego artysty i twierdza, ze to ich. Mysle ze to znacznie powazniejszy blad i znacznie powazniejsza oznaka braku kultury.
    Jaki byl twoj najbardziej pamietny dzien w pracy?
    Co to jest?
    W jaki sposob siebie rozpieszczasz?
    Czuje sie naprawde okropnie jesli nie stworze czegos nowego kazdego dnia. Pewnie myslales, ze powiem, ze chodze do kosmetyczki i do spa, ale prawda jest taka, ze nie potrafie siedziec spokojnie w spa albo w salonie, poniewaz caly czas mysle o tym, ze nie tworze niczego i ze nic nie robie, wiec nie moge nazwac tego uciecha. Porzadne wakacje zrobilyby mi dobrze, takie z podrozami pelnymi przygod i wycieczkami. Ale powiem ci, ze nic nie sprawia mi takiej przyjemnosci jak pisanie swietnej piosenki. A to zdarza sie tylko raz na wiele dni, kiedy probuje pisac, sporadycznie.
    Gdybym nie gral muzyki bylbym...
    To proste. Robilbym to w wolnym czasie, a studiowalbym paleontologie, a dokladnie wykopaliska.
    Czego najbardziej sie boisz?
    Niewiedzy. Nie jestem strachliwa osoba, ale chyba jest we mnie jakis ukryty strach, ze powinienem sie bac wielu wiecej rzeczy, niz sie boje.
    Co sprawia, ze ci sie chce?
    Chyba pominiemy to pytanie. To moze byc obciazajace.
    Opowiedz o swoim najdziwniejszym spotkaniu z kims slawnym. Natychmiast pomyslalem o moim spotkaniu z kims innym, ale mialem takze rozne dziwne sytuacje, kiedy ludzie podchodzili do mnie. Dziwaczna rzecz zdarzyla mi sie w Six Flags, czyli na kolejkach gorskich w Kalifornii. Bylem z moimi dziecmi, a do wagonikow wsiadalo sie po dwoje, wiec dzieci wsiadly ze swoimi przyjaciolmi a ja zostalem sam. Tak sie akurat dziwnie zlozylo, ze dziewczyna, ktora usiadla ze mna powiedziala "Wygladasz dokladnie jak moj ulubiony piosenkarz", ale nie miala pojecia, ze to ja. Nie powiedzialem nic, ale zrobily to moje dzieci. Bardzo ich to polaskotalo. Pewne dziwne spotkanie ze slawna osoba zdarzylo mi sie pewnego lata w Kolorado. Studiowalem wtedy paleontologie i wlasnie pracowalem w terenie. Poszedlem na parade z okazji 4 lipca w Aspen, poniewaz to bylo najblizsze miasteczko od gor, w ktorych prowadzilem badania. Zrobilem wiec sobie wolny weekend i zszedlem z gor do miasta, gdzie akurat odbywala sie parada. W pewnym momencie wpadlem na kogos na ulicy - to byl Stephen Hawking. Wtedy tego nie wiedzialem, ale gdzies w poblizu odbywala sie konferencja naukowa. Ten czlowiek jest w dla mnie kims naprawde slawnym.
    Kto bylby dla ciebie idealnym gosciem na kolacje, z zyjacych lub nie, i co bys mu podal?
    Mysle ze bylby to sam Sir Charles, Charles Darwin. Zjedzenie z nim kolacji byloby wystarczajaco dziwne, ale on eksperymentowal z roslinami, wiec mysle ze podalbym mu jakas nasza nowa, luksusowa slodka kukurydze, ktorej nie bylo w eopce wiktorianskiej. Chyba by niezle odfrunal.
    Czego chcialaby twoja mama?
    Zebym dzwonil do niej czesciej.
    Gdybys mial wybor, jak chcialbys umrzec?
    Szybko i czysto. Chociaz nie ma za bardzo takiego czystego sposobu, prawda? Pewnie wybralbym gilotyne. To chyba najszybsze, nie? Wprawdzie niezbyt czyste, ale latwo posprzatac.