| BR news | koncerty | historia | skład | dyskografia | videografia | teksty i tłumaczenia | eseje | wywiady | o utworach | zsyp | spis utworów | galeria | gitara | kontakt || linki | download | księga gości | od autorki | FORUM |



Historia Bad Religion zaczęła pisać się w 1980 roku. Od tego czasu w nasze ręce trafiło kilkanaście wspaniałych albumów, i oby było ich jeszcze dwa razy więcej! Oto krótkie streszczenie trzydziestu lat działalności zespołu.


     Gregory Walter Graffin urodził się w Madison, w stanie Wisconsin. Początkowo mieszkał w Racine, po rozwodzie rodziców przeprowadził się do Milwaukee, a w 1976 r. do Los Angeles (dokładnie do San Fernando Valley). Szokiem było dla niego środowisko, w którym się znalazł. Nie pasował tam. Oszołomiony szeroko rozpowszechnioną w Unified School District kulturą lat 70-tych, szukał ludzi, z którymi mógłby się porozumieć, będących w tak samo trudnej sytuacji, jak on. Potrzebował także muzyki, która potrafiłaby trafnie oddać jego odczucia, pomocnej w utwierdzaniu go we własnym indywidualizmie. W 1979 roku Greg odkrywa program radiowy Rodney on the Roq (prowadzony przez Rodneya Bingenheimera), w którym występują alternatywne kapele uformowane z osób, które tak samo jak on nie potrafiły i nie chciały się dostosować. Postanowił przyłączyć się do tego swoistego, rodzącego się dopiero "ruchu oporu". Swoim wyglądem zaczął nawiązywać do wyklętych przez tzw. "normalne" społeczeństwo osób; zaczął także coraz bardziej zagłębiać się w alternatywne towarzystwo i poznawać nowych ludzi.

   W 1980 roku z pomocą gitarzysty Bretta Gurewitza (Mr. Brett), basisty Jay'a Bentleya i perkusisty Jay'a Ziskrouta stworzył Bad Religion, przyjmując funkcję wokalisty. Nazwa zespołu miała nawiązywać do panoszącej się wówczas w mediach teleewangelizacji. Greg: "To był czas kiedy w telewizji było mnóstwo teleewangelistów, a my chcieliśmy przyjąć nazwę, która byłaby kontrowersyjna".

   Pierwszy koncert Bad Religion miał się odbyć w małym klubie Burbank w Kalifornii. Do występu jednak nie doszło, ponieważ w ostatniej chwili menadżer lokalu zniknął w tajemniczych okolicznościach. Ostatecznie Greg i spółka po raz pierwszy wyszli na scenę w październiku 1980 roku na koncercie z Social Distortion (dla których był to drugi czy trzeci występ na żywo) podczas przyjęcia w garażu w Fullerton. Począwszy od zimy 1981 roku, BR zaczęli grać comiesięczne koncerty w klubie The Vex we wschodnim Los Angeles. Greg: "Graliśmy tylko w zachodnich stanach, tak daleko jak tylko mogliśmy dotrzeć podczas weekendów".
W międzyczasie zarejestrowali w miejscowym Studio 4 kasetę demo, która rozprowadzana była jedynie wśród przyjaciół członków zespołu. Jeden z jej egzemplarzy trafił w ręce perkusisty Circle Jerks, Lucky'ego Lehrera, który goszcząc w Rodney On The Roq puścił nagrania Bad Religion. Basista Jay, który urodził się w Kansas a Graffina spotkał w El Camino High School, tuż po kupnie gitary z drugiej ręki pomalował ją... razem ze strunami, co niestety negatywnie odbiło się na brzmieniu.

    Wkrótce po wydaniu taśmy demo, Greg, Brett, Jay i Jay zabrali się za realizację profesjonalnych nagrań. EPka "Bad Religion" nagrana została w lecie 1981 roku w małym, archaicznie wyposażonym studiu Agoura w Westlake pod okiem nauczyciela gry na perkusji - Jaya Ziskrouta. Płyta ukazała się nakładem powołanej przez Bretta wytwórni Epitaph (choć w tym czasie cały label ograniczał się jedynie do skrzynki pocztowej i logo a składowanie winyli odbywało się w garażu matki Grega). Projektem emblematu wytwórni zajęli się wspólnie Graffin i Gurewitz. Greg: "Obaj interesowaliśmy się grafiką. Brett rysował lepiej, ale ja miałem niezłe pomysły. Narysowałem płytę nagrobną z winylem w środku. Brett wymyślił, by zrobić nagrobek z dwoma szparami, przez co przypominałby literę E. To była znakomita koncepcja i przy niej pozostaliśmy". Nazwa nadana wydawnictwu zaczerpnięta została z utworu "Epitaph" King Crimson. Wers "confusion will be my epitaph" (zmieszanie będzie moim epitafium) bardzo podziałał na młodzieńczą wyobraźnię. "Epitafium, co za świetny pomysł! Ponieważ epitafium jest w pewnym sensie zapisem życia, te rowki w winylu będą naszym epitafium" - stwierdził Greg.

   W 1982 roku zespół zapożyczył się u ojca Bretta, Richarda Gurewitza na 1500$; za te pienądze zatrudniono rysownika, który zaprojektował okładkę EPki. Pierwsze tłoczenie winylu wyniosło 500 egzemplarzy, z których każdy okazał się być nieco zdefektowany - płyta przeskakiwała przy mocniejszych uderzeniach perkusji. Drugi i ostatni nakład EPki był już wolny od usterki i wynosił 1500 sztuk. Na stronie A napisane było "We're not Bad Religion...", podczas gdy druga strona informowała: "...you are". W międzyczasie Brett zatrudnił się w małej wytwórni Jem Records, która podjęła się dystrybucji płyty. EPka szybko obrosła legendą, a skromny nakład zapewnił jej wysokie notowania na rynku kolekcjonerskim. Wśród jej posiadaczy znalazł się także późniejszy perkusista BR, Bobby Schayer: "Ta EPka była fenomenalna! To, co odróżniało Bad Religion od innych grup z Los Angeles to fakt, że Greg miał naprawdę niepowtarzalny głos, który robił na mnie ogromne wrażenie". Cały nakład "Bad Religion" rozszedł się bardzo szybko i umożliwił grupie nawiązanie wielu cennych kontaktów. Cofnijmy się w czasie do momentu tuż po nagraniu EPki, kiedy taśma-matka trafiła do firmy Goldstar Records w celu dokonania masteringu. Recepcjonistką w biurze Goldstar była wówczas Johnette Napolitano, wokalistka Concrete Blonde. Brett sprezentował jej kopię płyty, a ta, zauroczona, puściła ją swojemu chłopakowi, gitarzyście Concrete Blonde, Jimowi Mankey'owi. Mankey zobowiązał się wyprodukować kolejne nagrania Bad Religion i zapewnić grupie dostęp do studia i czas. Za oszczędności, pieniądze zarobione na sprzedaży debiutanckiej płytki (minus spłacona pożyczka) oraz kolejny dług zaciągnięty u ojca Bretta (tym razem 1000$) członkowie grupy opłacili pobyt w studiu Track Records między północą a 9.00-10.00 rano. Po pięciu takich sesjach materiał był gotowy. W tym czasie z zespołu odchodzi Jay Ziskrout i zostaje zastąpiony Peterem Finestonem.

   Rok 1982 przynosi pierwszy oficjalny album zatytułowany "How Could Hell Be Any Worse". Pierwsze tłoczenie albumu wyniosło 6 tys. sztuk, które Brett i Greg składowali w swoich pokojach. Płyta sprzedawała się o wiele lepiej niż oczekiwano i już po roku rozeszła się w dziesięciotysięcznym nakładzie. Nagrania BR zaczęły się pojawiać na punkowych kompilacjach, takich jak: "American Youth Report" (zawiera "We're only gonna die"), "Buried Alive" (z "Bad Religion" i "Drastic actions") czy "Someone Got Their Head Kicked In" ("In the night"). "How Could Hell..." zawiera 14 utworów, klimatem przypominających EP, jednak znacznie poprawiło się brzmienie i właśnie tu ujawniły się pierwsze oznaki talentu kompozytorskiego członków zespołu. Ćwiczyli w garażu Grega, który pieszczotliwie nazywali The Hellhole. Graffin pisał teksy, a reszta zajmowała się resztą. Każdy z nich miał wtedy 17 lub 18 lat... Greg Hetson, który poprzednio pomagał przy nagrywaniu EP'ki, także i tutaj daje się we znaki w solówkach i ostatecznie przyłącza się do zespołu. W tym samym czasie działa także w The Circle Jerks - w jednym z ulubionych (obok m.in. Black Flag, The Adolescents, The Chiefs, The Gears, Sham 69, Todd Rundgren) zespołów Graffina. Bad Religion zyskuje także perkusistę, Davy'ego Goldmana.

    Sceniczny debiut Bad Religion z Finestonem za perkusją odbył się jeszcze tej samej zimy 1982 roku na koncercie w znanym klubie punkowym Godzilla w LA. Na nieszczęście grupy, pieniądze zarobione na sprzedaży albumu przywłaszczył sobie Mr. Brett, który wydawał je na dragi. W 1988 roku ukazało się wznowienie albumu na winylu.

   Mr. Brett kupuje Gregowi syntezator (Roland Juno 6), a Greg okazuje mu swoją wdzięczność wykorzystując ów instrument na następnym albumie "Into The Unknown", który ukazuje się w 1983 r. Wiele osób twierdzi, że popełnienie tego wydawnictwa jest pomyłką, która nigdy nie powinna się zdarzyć. Pomyłka czy nie, w każdym razie jest to sprawa brzemienna w skutkach. Długie i wolne utwory to coś, na co wg punkowych standardów Bad Religion nie mogło sobie pozwolić. Tak więc zespół stracił swoich zwolenników, mało tego: zawiesił swoją działalność na 3 lata. Jay Bentley odszedł - przyłączył się do Wasted Youth, następnie do TSOL; w Bad Religion został zastąpiony tuż przed rozpoczęciem nagrywania albumu przez Paula Dedona. Pete Finestone przeprowadził się do Anglii, by móc tam studiować literaturę angielską i irlandzką. Graffin powrócił na studia do Wisconsin. W 1990 roku otrzymał tytuł magistra geologii, następnie został wysłany na Cornell University, gdzie zrobił doktorat z biologii molekularnej. W 1988 r. ożenił się z Gretą, którą poznał na kursie zwanym The Intellectual History of the U.S.

    "Into The Unknown" ukazało się w nakładzie 10 tysięcy egzemplarzy. Recenzje albumu były bardzo przychylne, często nawet entuzjastyczne. Jack Rabid, wydawca "The Big Takeover" napisał: "Jeden raz ominę przywileje - to jest fantastyczna płyta". Dla odmiany Tim Sommer określił ten longplay na łamach "Village Voice" mianem "poruszającego".
Opinie te nie przekładały się jednak na wyniki sprzedaży. Jeśli wierzyć Bentleyowi, niemal cały nakład "Into The Unknown" (plus jedno wydanie pirackie) został zwrócony do wydawcy. Cofnięte płyty złożono w magazynie firmy Bomp Records, której pracownikiem był Gurewitz. Pracowała tam także Suzy Shaw, przez krótki czas dziewczyna Bretta i tajemnicą pozostanie, w jaki sposób udało jej się sprzedać niemal wszystkie longplaye Bad Religion. Dokonała tego zresztą bez wiedzy zespołu, co uzasadniła faktem, że gitarzysta BR przez blisko rok mieszkał w jej domu nie płacąc za nic, zatem czuła, że ma prawo do dysponowania materiałem jego zespołu. Sprawa wydała się, BR zażądało zatrzymania sprzedaży "Into The Unknown" przez Bomp Records i w odpowiedzi otrzymało... 300 płyt, które pozostały z nakładu. Winyle te do dziś trzyma ponoć w swym garażu Jay Bentley.

   Epitaph dokonało wznowienia wszystkich analogowych płyt Bad Religion, zawsze jednak omijało "Into The Unknown". Greg o albumie: "Klawisze były zbyt wysunięte, ich zniekształcone brzmienie psuło partie gitary. Byliśmy wciąż dosyć wrażliwi na dobre piosenki, ale album ma też kilka niedorzecznych fragmentów. Ponieważ płyta nie jest znana, ludzie oczekują, że jest też żenująca. Nie jest". Dziś "Into The Unknown" dostępne jest w formie bootlegu. Płyta doczekała się całego mnóstwa pirackich wydań, z których najpopularniejsze posiada komiksową okładkę przedstawiającą potwora wyłażącego z bagna.

   Na szczęście w 1984 r. Greg Hetson wpadł na pomysł, aby wznowić działalność Bad Religion. Po konsultacjach z Graffinem zaczęto zbierać ekipę. Tak więc Pete powrócił z Anglii wraz z basistą Timem Gallegosem z Wasted Youth. Zmartwychwstała Zła Religia zawitała do studia w 1985 roku. W Pacifica Studio, z Mr. Brettem w charakterze producenta powstała pięcioutworowa EPka pod trafnym tytułem "Back To The Known". Jak sugeruje tytuł, był to powrót do dawnego, dobrego brzmienia - szybkich, niezwykle melodyjnych utworów i punkowych gitar. Zespół odzyskuje swoją pozycję wśród narodu. Ukazały się dwie wersje winylu z "Back To The Known": siedmio - i dwunastocalowa. Okładkę siedmiocalówki zdobi zdjęcie Białego Domu. Koperta większej płyty przedstawia Crossbuster i odciski łap jakiegoś płaza. Winyl wyszedł nakładem reaktywowanego przy tej okazji Epitaph.
Niedługo po wydaniu "Back To The Known" Tim Gallegos opuścił Bad Religion. Pozbawiona basisty Zła Religia uwiędła na nowo. Skład odnowił się w 1986; Bret postanawia przyłączyć się do grupy, w jego ślady idzie także Jay Bentley. Tu rozpoczyna się właściwa działalność Bad Religion. Zreformowane Bad Religion nabierało tempa bardzo powoli. Wciąż dochodziło do roszad w składzie. Pod koniec 1986 r. Pete Finestone po raz kolejny udał się za ocean. Przez krótki czas zastępował go John Albert, zmieniony później przez Lucky'ego Lehrera z Circle Jerks. W 1987 Lucky zagrał podczas pierwszej w historii zespołu trasie (po Wschodnim Wybrzeżu), po czym zwrócił pałeczki Pete'owi.

    Chłopcy tak się rozkręcili, że począwszy od 1988 a skończywszy na 1998 wydawali co roku nowy album.

   "Suffer" (1988) nazwany został przez Flipside oraz Maximum Rock and Roll albumem roku. Jay: "Wielu ludzi uważa nasze wczesne piosenki za typowe punkowe trzyakordowce. Mają rację. Jakkolwiek na 'Suffer' znalazły się utwory, które naprawdę były piosenkami: zwrotka, refren, solówka; nie było już trzyakordowców". Brett: "'Suffer' to wszystko to o co chodzi w punk rocku. (...) Ten album był dla nas jak nowe narodziny". Na winylu, podobnie jak na debiutanckiej EPce umieszczone były kwasoryty. Na stronie A znalazł się napis: "I am just a piece of air" (Jestem tylko kawałkiem powietrza - była to odpowiedź Jay'a na pytanie zadane mu w jednym z wywiadów). Inskrypcja ze strony B zachęcała z kolei do wydrapania na płycie imienia właściciela albumu. W roku wydania "Suffer", sprzedało się 4 tys. egzemplarzy płyty.

    "No Control" (1989) odniosło błyskawiczny sukces. W 1990 ukazuje się "Against The Grain", istna perełka w całym dorobku zespołu. Po wydaniu tego albumu odchodzi Pete, który w późniejszym czasie ląduje w grupie FiFi. Zastąpił go Bobby Schayer. W 1991 r. ukazuje się "80-85", czyli kompilacja utworów, łatwo się domyślić z jakiego przedziału czasowego. W 1992 roku wychodzi mroczny "Generator", a rok później "Recipe For Hate". Album ten narobił trochę zamieszania; odskocznia od poprzedniego stylu zaowocowała niezadowoleniem fanów. Niemal w tym samym czasie Epitaph odnosi ogromny sukces: album Offspring "Smash" okazuje się być strzałem w dziesiątkę. "Recipe For Hate" wyglądała na ostatnią płytę Bad Religion wydaną przez Epitaph; ze względu na rosnącą popularność punk rocka zespół przechodzi na stronę Atlantic Records, jednak za zgodą Gurewitza. Kolejny album, "Stranger Than Ficition" wydany w 1994 r. nie uspokaja publiki, która nadal obrzuca zespół błotem. Po nagraniu owego albumu Gurewitz odchodzi - z zewnątrz wygląda to na chęć rozwinięcia skrzydeł działalności Epitaph, jednak problem sięga głębiej. Jako główną przyczynę odejścia Brett podał wielką kłótnię z Jay'em. Brett uformował własną kapelę, którą nazwał Daredevils. Przykrą sprawą jest to, że pierwszy singiel owej kapeli nosi tytuł "Hate You" i zadedykowany był właśnie Jay'owi. Jednak później Gurewitz przyznał, że była to tylko wymówka i że tak naprawdę nie radził sobie ze swoim życiem. Brian Baker, jako bardzo dobry gitarzysta wkręcał się gdzie tylko chciał (grał w Minor Threat, Dag Nasty, Junkyard, Meatmen, Government Issue i Samhain). W 2000 roku dostał ofertę przyłączenia się do Guns N' Roses - odmówił, wybierając BR. W 1995 r. Epitaph wypuszcza "All Ages" - składankę najlepszych utworów z 6 albumów Bad Religion (do "Recipe For Hate").

   Druga płyta nagrana przy współpracy Atlantic Records i jednocześnie pierwsza nagrana bez Mr. Bretta to "The Gray Race", wydana w 1996 r. Bez wątpienia można powiedzieć, że płyta ta otwiera nowy rozdział w twórczości zespołu. Graffin na cele tego albumu napisał 23 utwory, przy czym Brian pomagał mu w 4 czy 5 solówkach. Można powiedzieć, że grupa była w pewnym sensie przez Graffina sterowana. Wielu fanów uważało, że jest to najgorszy album, jaki do tej pory wydali. Tak czy inaczej, w tym miejscu zaczyna się już zupełnie inna bajka... Pojawiły się kolejne zarzuty dotyczące przejścia zespołu do dużej wytwórni. Graffin twierdzi, że "The Gray Race" to świetny materiał i chciał, żeby trafił do jak największej ilości osób.

   Greg tak rozpędził się z pisaniem piosenek, że w 1997 roku wydał solowy album zatytułowany "American Lesion". 10 zamieszczonych na nim utworów odbiega zupełnie od stylu Bad Religion. Greg sam zagrał na wszystkich instrumentach, co zaowocowało stylem w większości folkowym. Także teksty na "American Lesion" nie są typowe dla Bad Religion. Zamiast nawiązywać do problemów społeczno-politycznych, ukazują raczej wnętrze wokalisty i jego osobiste odczucia (album został nagrany niedługo po rozwodzie Grega i Grety). Obok 9 nowych piosenek znajduje się tu także "Cease", wykonywane tylko na pianinie.

   Następnie pojawia się "Tested" (1997) - jedyny jak na razie krążek koncertowy. Bad Religion na koncertach wypadają po prostu wspaniale, więc wydanie takiego albumu było strzałem w dziesiątkę. W nagrywaniu rok później "No Substance" pozostali członkowie grupy biorą już aktywniejszy udział, jednak następne wydawnictwo, "The New America" (2000) zostaje w całości stworzone przez Grega. Oceniając ten album, fani dzielą się tu zasadniczo na 3 grupy. Dla pierwszej jest to czysta komercja, dla drugiej znaczna poprawa. Natomiast w oczach tych fanów, którzy przyjęli z dezaprobatą wszystkie albumy, które pojawiły się po odejściu Mr. Bretta, "The New America" to tylko "częściowe odkupienie win".

    Ulgą dla wszystkich miłośników Gurewitza była wieść, że powraca on do zespołu (w 2001 roku). Bad Religion przenosi się z powrotem pod skrzydła Epitaph i rok później wydaje "The Process Of Belief", niestety bez Bobby'ego, który miał poważne problemy z ramieniem. Na perkusji zagrał więc Brooks Wackerman, który został już w zespole. Zdaniem Bretta, jest to w pewnym sensie ostateczny album Bad Religion, ponieważ łączy ze sobą wcześniejszy styl (krótkie, szybkie punkowe hymny) z wolniejszymi i cięższymi utworami. Album został także jednomyślnie pobłogosławiony zarówno przez fanów, jak i przez krytyków. W 2002 roku ukazuje się jeszcze jeden album: "Punk Rock Songs" - kolejna składanka, na której znajdują się także kawałki live.

   N
iestety nie trudno zauważyć, że głos Grega nie jest już tak wyśmienitej jakości jak dawniej. W kwietniu 2003 wokalista zachorował na wirusowe zapalenie krtani, co nie zdarzyło mu się od początku istnienia zespołu (przez ponad 20 lat!). W pewnym momencie straszył nawet emeryturą... Jako rezultat komplikacji zdrowotnych Greg zaczął śpiewać w niższych tonacjach.

    Kwiecień 2004 roku przyniósł nam reedycje starych, klasycznych albumów Bad Religion: Generator, No Control, Suffer, Against The Grain i How Could Hell Be Any Worse? Utwory na nich nie są remiksowane, brzmienie żadnego instrumentu nie zmienia się, znacznie poprawia się natomiast jakość dźwięku. How Could Hell... przedzierzgnęło się w 80-85: oprócz kawałków z pierwszego albumu na płycie znajdziemy wszystko to, co wydane zostało na 80-85. Na Generator znajdują się 2 bonusowe utwory: oryginalne wersje "Heaven Is Falling" i "Fertile Crescent".

    Kolejny album, "The Empire Strikes First", dostępny jest w internecie od początku kwietnia, a więc na dwa miesiące przed premierą. Oficjalnie album ukazuje się 7 czerwca 2004 r. w Europie i dzień później w Stanach. Razem z nim wychodzi także promocyjne DVD. Dużą populanością wśród fanów cieszą się utwory "Los Angeles Is Burning" oraz "Let Them Eat War", które nawiązują do aktualnej sytuacji politycznej oraz powszechnej kampanii przeciwko prezydentowi Bushowi.

    Płyta DVD "Live at the Palladium" łączy ze sobą promocję ostatniego albumu zespołu ze starymi brzmieniami. Znajdują się na niej także wywiady przedstawiające całą historię Bad Religion, oraz galeria zdjęć. Krążek, wyprodukowany przez Bretta w wytwórni Anti, wychodzi w marcu 2006 roku.

    10 lipca 2007 roku ukazuje się album "New Maps of Hell", który również wycieka do internetu niedługo przed premierą. Rok później wychodzi nowa edycja albumu wraz z DVD. Krążek łączy w sobie styl znany z poprzednich, starych albumów z zupełnie nowymi rozwiązaniami brzmieniowymi. Muzyka Bad Religion już dawno nie była taka agresywna jak na MNoH. Członkowie zespołu nie tracą wigoru i energii. Głos Grega wciąż brzmi zachwycająco. Podobną recenzję można wystawić dwóm kolejnym albumom ("The Dissent of Man" z 2010 r. i "True North" z 2013 r.), w których momentami pobrzmiewają echa dawnych czasów. Chłopcy nie mają zamiaru zejść ze sceny, póki będzie miał ich kto słuchać; przy takiej kondycji nie zapowiada się jednak na to, że mogliby nagle utracić fanów...


Większość powyższego tekstu pochodzi ze strony www.thebrpage.net, oraz z artykułu "Pieśń naszych czasów" autorstwa Sebastiana Reraka, który ukazał się w wiosenno-letnim wydaniu punkowego zina "Pasażer" w 2004 roku.