| BR news | koncerty | historia | skład | dyskografia | videografia | teksty i tłumaczenia | eseje | wywiady | o utworach | zsyp | spis utworów | galeria | gitara | kontakt || linki | download | księga gości | od autorki | FORUM |








TRUE NORTH

Data wydania: 21.01.2013
Producent: Brett Gurewitz i Joe Barresi
Wytwórnia: Epitaph
Czas: 36:17

Nagrany w składzie:
Jay Bentley (bas)
Brooks Wackerman (perkusja)
Greg Graffin (wokal)
Brett Gurewitz (gitara)
Greg Hetson (gitara)
Brian Baker (gitara)

Teledyski: True North
Teksty i tłumaczenia
Single

Przyślij własną recenzję!


Lp. Tytuł Autor(zy) Czas Info
01.
02.
03.
04.
05.
06.
07.
08.
09.
10.
11.
12.
13.
14.
15.
16.
True North
Past is Dead
Robin Hood in Reverse
Land of Endless Greed
Fuck You
Dharma and the Bomb
Hello Cruel World
Vanity
In Their Hearts Is Right
Crisis Time
Dept. of False Hope
Nothing To Dismay
Popular Consensus
My Head Is Full of Ghosts
The Island
Changing Tide
Graffin
Graffin
Gurewitz
Graffin
Graffin
Gurewitz
Gurewitz
Gurewitz
Graffin
Graffin
Gurewitz
Graffin
Graffin
Gurewitz
Graffin
Graffin
1:56
2:39
2:53
1:53
2:14
2:00
3:50
1:02
1:59
2:39
2:40
2:07
1:53
1:46
2:23
2:23


















Dodatkowe informacje o utworach:


Tytuł albumu - "Północ prawdziwa" - to termin oznaczający moment dołowania Słońca dla miejsca o danej długości geograficznej.


Recenzja:

Zastanawiam się, co muszą czuć muzycy, kiedy po raz szesnasty wchodzą do studia, by po trzydziestu latach kariery nagrać kolejną płytę. O czym wtedy myślą? O starych fanach czy nowych słuchaczach? O powrocie do korzeni, kontynuowaniu stylu czy zupełnej zmianie wizerunku? O jasnej przyszłości czy fakcie, że być może właśnie nagrywają ostatni album? Nie wiem. Zresztą, nieważne o czym w trakcie sesji nagraniowej myślał Greg Graffin i zespół. Liczy się to, że jej efektem jest cholernie dobra płyta, klasyfikująca się do miana najlepszych w dorobku zespołu.

Tak, zgadza się. True North jest po prostu objawieniem. Miałem to szczęście, że na bieżąco śledziłem newsy płynące ze studia nagraniowego. Zapoznawszy się z singlami (True North i Fuck You), wiedziałem, że szykuje się dobre wydawnictwo. Niemniej, czegoś takiego się nie spodziewałem. Niedowierzanie i zachwyt – oto co wywołuje najnowsza płyta Kalifornijczyków. Uczucia, które nie opuszczają słuchacza jeszcze długo po wybrzmieniu ostatniego akordu…

Płyta zaczyna się wyśmienicie. True North łączy w sobie wszystkie cechy kalifornijskiego punk rocka: genialną melodię, ciekawe riffy oraz harmonie wokalne. Do tego dochodzi nieliniowa struktura (rewelacyjny bridge!) i wspaniały tekst z typowo punkowym motywem. W momencie, gdy Graffin wyśpiewuje „when I find true north” po kręgosłupie przebiega mrowie dreszczy. Kolejny na setliście Past Is Dead zaczyna się pojedynczymi dźwiękami gitary, niemal identycznymi, co w wydanym za „martwej przeszłości” Wrecking Crew Adolescents. Po chwili jednak atakuje nas wściekły riff i powalająca melodia, zwieńczona podniosłym, chóralnym refrenem. Takich szybkich, ale zabójczo melodyjnych piosenek jest na tym albumie mnóstwo, ale każda z nich jest zupełnie inna: agresywny Robin Hood in Reverse, powalający wielokrotnie nakładanym wokalem In Their Heart Is Right, nieco gorzki Dept. of False Hope, psychodeliczny, punktowany My Head Is Full of Ghosts czy przejmujący, egzystencjalny Changing Tide… Każda z tych piosenek jest perłą w dorobku zespołu i czymś, na co najwierniejsi fani czekali od czasu Against the Grain. Oprócz tego trafiają się również numery nieco mniej melodyjne i piekielnie ostre. Do nich należy Land of the Endless Greed, Vanity czy Nothing To Dismay, gdzie wykrzykiwane “no! no! no security!” samo wyrywa się z gardła słuchacza. To niezwykłe, że po tylu latach aktywności zespół ma wciąż tyle energii, którą potrafi przekuć na genialne kompozycje.

Na płycie nie brakuje też nieco bardziej klasycznych utworów. Do nich właśnie należy pierwszy z singli, zatytułowany uroczo Fuck You. Patrząc na tytuł można uznać, że to typowy punk, ale tylko doktor Graffin jest w stanie po stwierdzeniu „just say fuck you” dodać „Pavlovian rude/pay homage to/your bad attitude”. Równie klasycznym utworem jest The Island, przypominające Chimaerę z Generatora albo When? z Suffera. Natomiast najbardziej nietypowe na albumie są dwie piosenki. W pierwszej z nich, zatytułowanej Dharma and the Bomb za mikrofon chwyta nie kto inny, jak Brett Gurewitz! O ile sobie przypominam, ostatnią piosenką Bad Religion, w której można było go usłyszeć, był fragment 21st Century (Digital Boy) na wydanej, bagatela!, dwadzieścia lat temu Stranger Than Fiction. Najspokojniejsze oblicze prezentuje zaś Hello Cruel World, niemalże ballada, podchodząca pod takie osiągnięcia zespołu jak Sanity z No Control czy The Answer z Generatora.

Jeżeli chodzi o teksty, jest rewelacyjnie. Co prawda bez dobrego słownika angielskiego niewiele się zrozumie, ale warto zadać sobie nieco trudu, by prześledzić niuanse. Atak na kapitalizm w Land of Endless Greed, wyraz typowo punkowego ideału „zrób to sam” i jego rozwinięcie w nakaz „myśl za siebie” obecne w utworze tytułowym, krytyka klasy politycznej w Robin Hood in Reverse czy In Their Hearts Is Right albo wyraz bezsensu dogmatycznej, bezkrytycznej wiary przypuszczony w Dept. of False Hope czy The Island – to wszystko brzmi niezwykle szczerze i bezpośrednio. Oprócz tego trafiają się tu oszlifowane diamenty w postaci Dharma and the Bomb (mnogość nawiązań do buddyzmu!) czy Chaning Tide; tego ostatniego pozwolę sobie zacytować dłuższy fragment: “Every day’s the same routine of endless chores and boring details/And you know you’re waiting for the perfect condition for your ship to set sail/But of course, the climate’s always changing/Clinging to the past has got you straining/Comes the recognition now you’re on a mission that is born to fail”. Jednym słowem warstwa tekstowa powala.

Czas na podsumowanie. True North jest po prostu genialne. Słuchacz po trzydziestu pięciu minutach i szesnastu piosenkach robi jedną rzecz – wciska replay. Ta płyta po prostu nie ma słabych punktów. Niczego nie można tu przeskoczyć, bo każda z piosenek jest tak dobra, że szkoda jej nie przesłuchać. Jestem pełen podziwu dla Bad Religion. Niech ich szlag! Jeżeli mają zamiar nagrywać takie płyty, to mają zakaz kończenia kariery co najmniej do pięćdziesięciolecia działalności.

Ocena: 10/10

Jacek (recenzja zaczerpnięta z http://muzycznyhoryzont.cba.pl/index.php/bad-religion-true-north/)