| BR news | koncerty | historia | skład | dyskografia | videografia | teksty i tłumaczenia | eseje | wywiady | o utworach | zsyp | spis utworów | galeria | gitara | kontakt || linki | download | księga gości | od autorki | FORUM |








NO SUBSTANCE

Data wydania: 5.05.1998
Reecycja: 15.09.2008 przez Epitaph
Producenci: Bad Religion, Alex Perialas i Ronnie Kimball
Wytwórnia: Atlantic Records
Nagranie: Pyramid Sound, Polypterus Studio
Czas: 41:53

Nagrany w składzie:
Greg Graffin (wokal)
Jay Bentley (bas)
Greg Hetson (gitara)
Bobby Schayer (perkusja)
Brian Baker (gitara)

Teledyski: Raise Your Voice
Teksty i tłumaczenia
Wkładki, okładki etc. [4,7 MB]
Single

Przyślij własną recenzję!



Lp. Tytuł Autor(zy) Czas Info
01.
02.
03.
04.
05.
06.
07.
08.
09.
10.
11.
12.
13.
14.
15.
16.
17.
Hear It
Shades of Truth
All Fantastic Images
The Biggest Killer In American History
No Substance
Raise Your Voice
Sowing The Seeds of Utopia
The Hippy Killers
The State of the End of the Millennium Address
The Voracious March of Godliness
Mediocre Minds
Victims of the Revolution
Strange Denial
At The Mercy of Imbeciles
The Same Person
In So Many Ways
Dream of Unity
Greg Graffin
Greg Graffin
Graffin, Baker
Greg Graffin
Greg Graffin
Greg Graffin
Greg Graffin
Greg Graffin
Graffin, Baker
Greg Graffin
Graffin, Hetson
Graffin, Baker
Greg Graffin
Graffin, Baker, Hetson
Graffin, Baker, Bentley
Greg Graffin
Greg Graffin
1:49
4:01
2:08
2:14
3:04
2:55
2:01
3:00
2:22
2:27
1:56
3:17
3:02
1:33
2:49
3:04
2:50





+ wokal Campino z Die Toten Hosen










japońska ścieżka bonusowa


Dodatkowe informacje o utworach: The Biggest Killer In American History, Raise Your Voice, Mediocre Minds



Recenzja:

Tę płytę darzę niezwykle ciepłymi uczuciami, dlatego od razu zaznaczam, że moja recenzja nawet nie próbuje być obiektywna. Takowy stan rzeczy ma miejsce, albowiem "No Substance" to pierwsze nagranie Bad Religion, jakie wpadło w moje łapy. Od niego zaczęła się dla mnie przygoda zarówno z tym zespołem, jak i z amerykańską muzyką punkową.

Mimo, że prawdziwego punka na krążku niewiele, całe wydawnictwo jest niesamowite. Może pierwszy utwór - "Hear It", nie zapowiada jeszcze niczego specjalnego, ale już drugi - "Shades of Truth", w umiarkowanym tempie, z pięknym, nieco ciągnącym się wokalem i cudnym solo w środku, pokazuje jak niezwykła jest to płyta. Kolejne kompozycje tylko to potwierdzają. Świetny "All Fantastic Images" z chwytającym za serce głosem Grega, ostry "The Biggest Killer...", tradycyjnie rockowe, aczkolwiek nie pozbawione charakteru Złej Religii, utwór tytułowy i "Raise Your Voice". W sumie można by wymienić każdy kawałek, gdyż naprawdę wszystkie warte są uwagi...

Skupię się teraz jednak na dwóch ostatnich kompozycjach. "The Same Person" to umiarkowanie szybki utwór, z niesamowitym wokalem w refrenie, i ślicznymi chórkami po nim następującymi. A swoiste intermezzo, zaczynające się od słów "and the sun comes over us again..." i przygotowujące na wers "we watch the days go by, compete and then we die" to dla mnie po prostu mistrzostwo świata. Ciarki, świeczki w oczach, uniesienie, katharsis. Przeginam? Proszę sobie posłuchać w ciemnym pokoju, z zamkniętymi oczyma. Wrażenie niesamowite. Ale jeden utwór jeszcze bardziej oddziałuje na psychikę. To ostatnia ścieżka, "In So Many Ways". Bad Religion nie miało równie rozdzierającego duszę kawałka na zakończenie albumu bodaj od czasów "The World Won't Stop" z No Control, który oddziałał na mnie w podobny sposób. Rozpędzony początek, wyhamowanie w środku, i chórki jako tło w spokojnej części zwrotki. Całość jest po prostu porażająca. Porażająca pięknem, rozmachem, podniosłością, która jednak nie popada w patos.

Jedynym nietrafionym punktem No Substance jest "The State of the End of the Millennium Address". Utwór ten podobny jest nieco do piosenki „Follow the Leader” (przede wszystkim pod względem ciężaru) natomiast tutaj melorecytacja Graffina w żaden sposób nie chce się wpisać w koncept całej płyty.

Ten krążek jest bardzo refleksyjny i smutny, wyzwala uczucia, pozwala się wznieść. To jedna z tych płyt, przy których sprawdza się teoria Nietzschego - że Sztuka (przez duże S) pozwala zapomnieć o marnej ludzkiej egzystencji. Jeśli chodzi o klimat to bardzo dobrze wpisuje się ona w lukę między lekkim, ale "uduchowionym" The Gray Race a lekkim, jednak już pozbawionym "tego czegoś" The New America.

Podsumowując: żałuję tylko jednego: że to krążek, który w żaden sposób nie był inspiracją dla późniejszych dokonań kapeli. Być może kompozytorsko trąca nieco klimatem Into the Unknown, ale jest dużo bardziej dojrzały, dużo mniej "dyskotekowy", jednakże równie refleksyjny i naładowany emocjami. Bad Religion nigdy już tak zapewne grać nie będzie. A szkoda. No Substance wyszło im bowiem genialnie.

Jacek