| BR news | koncerty | historia | skład | dyskografia | videografia | teksty i tłumaczenia | eseje | wywiady | o utworach | zsyp | spis utworów | galeria | gitara | kontakt || linki | download | księga gości | od autorki | FORUM |








GENERATOR

Data wydania: 13.03.1992
Reedycja: 6.04.2004 (zremasterowany)
Producenci: Bad Religion
Wytwórnia: Epitaph
Nagranie: Westbeach Recorders
Czas: 30:04

Nagrany w składzie:
Greg Graffin (wokal)
Jay Bentley (bas)
Greg Hetson (gitara)
Bobby Schayer (perkusja)
Brett Gurewitz (gitara)
Pete Finestone (perkusja - dot. dwóch ostatnich utworów na reedycji)

Teledyski: Atomic Garden
Teksty i tłumaczenia
Wkładki, okładki etc. [760 KB]
Single

Przyślij własną recenzję!



Lp. Tytuł Autor(zy) Czas Info
01.
02.
03.
04.
05.
06.
07.
08.
09.
10.
11.
12.
13.
Generator
Too Much To Ask
No Direction
Tomorrow
Two Babies In The Dark
Heaven Is Falling
Atomic Garden
The Answer
Fertile Crescent
Chimaera
Only Entertainment
Fertile Crescent
Heaven Is Falling
Brett Gurewitz
Greg Graffin
Greg Graffin
Greg Graffin
Brett Gurewitz
Brett Gurewitz
Brett Gurewitz
Greg Graffin
Greg Graffin
Greg Graffin
Greg Graffin
Greg Graffin
Brett Gurewitz
3:22
2:45
3:14
1:56
2:25
2:04
3:11
3:21
2:08
2:28
3:12










inna wersja na reedycji
inna wersja na reedycji


Dodatkowe informacje o utworach: Generator, No Direction, Two Babies In The Dark, Heaven Is Falling, Atomic Garden, The Answer, Fertile Crescent



Recenzja:

Zakładam, że nagranie tej płyty było dla Bad Religion niebywale trudne. Po pierwsze, poprzednim krążkiem - "Against the Grain" ustawili sobie poprzeczkę niesamowicie wysoko (jak pokaże przyszłość - nie do przeskoczenia). Po drugie na pewno na kształt tej płyty miało wpływ odejście Pete'a Finestone'a. Czy panowie z tego zadania wyszli z tarczą czy na tarczy?

Zaczyna się niesamowicie. "Generator" to jedna z tych piosenek, o których można pisać i pisać. Niby wszystko proste, a duch poprzednich dokonań gdzieś się tu jednak unosi… Tekst na poły mistyczny; taki, o którym można napisać pracę magisterską. Właśnie takie utwory należałoby umieścić w panteonie dokonań Złej Religii.

Dalej zespół nie zwalnia. "Too Much to Ask" to, zaraz po wyżej wspomnianej kompozycji, mój faworyt. Rozpędzona perkusja, niesamowite chórki w środku i harmonie wokalne - oto przepis na kolejny wspaniały kawałek, choć chyba nie przez wszystkich doceniony.

Na wyróżnienie na pewno zasługują również dwa najbardziej jazgotliwe utwory tej płyty. O ile jeszcze "Two Babies In the Dark" na kolana nie rzuca, o tyle już "Atomic Garden" to istna kakofonia, zgiełk, energia, która kontrastuje z melodyjnym wokalem w zwrotkach.

Jednakże największymi killerami tej płyty są trzy ścieżki, które powinien znać każdy. Zacznę od najgorszego z najlepszych - "Heaven is Falling". Mimo, że to stare, dobre Bad Religion, nie przypomina mi jakoś żadnego wcześniejszego kawałka… Po prostu to utwór charakterystyczny dla TEJ płyty. Natomiast "Fertile Crescent" to początkowe uderzenie i jazda bez trzymanki do samego końca, wieńczona kilka razy wspaniałym refrenem z harmoniami wokalnymi (ten niski głos Gurewitza w tle…). Niezwykły jest także tekst: antropologiczne zainteresowania Graffina dochodzą tu do głosu w całej swej okazałości. Kolejny, wspaniały, niekwestionowany lider, przeskakujący nawet sam utwór tytułowy i wszystkie inne to "The Answer". Linia wokalu jest tu piękna. Solo w środku to dla mnie jedna z trzech najlepszych solówek w historii tego zespołu. I TEKST! Historia przywołana przez Grega jest niesamowita, tchnie jakimś duchem starotestamentowej przypowieści.

No dobra, ale czy wszystkie kawałki są takie piękne? Nie, niestety nie. Przekombinowali nieco panowie w "Chimaera". Utwór po prostu się rozlazł, brakło energii. Odstaje też jakoś "Tomorrow". Nie kupuję tego, ot co. Ale dwie gorsze piosenki na jedenaście, w tym sześć absolutnych "hitów" (zapomniałem wspomnieć o "Only Entertaiment"…), chociaż zespół niemal nigdy takimi nie dysponował, to świetny wynik.

A jak sprawdza się nowy perkusista? Cóż, jak na pierwszą płytę jest naprawdę dobrze. Może nie gra w sposób bardzo urozmaicony, ale słychać, że czuje muzykę zespołu i bardzo dobrze się w nią wpisuje.

Podsumowując: wiem, że w porównaniu z Against the Grain Generator nie zaskakuje i nie powala. Jest jednak na pewno świetną płytą. Dlatego, w moim mniemaniu, albumy Bad Religion wydane w późnych latach osiemdziesiątych/wczesnych latach dziewięćdziesiątych to nie "święta trójca" a "święta tetralogia". Krążek ten wpisuje się bowiem z pewnością w najwybitniejsze dokonania kapeli.

P.S.: Reedycja z roku 2004 zawiera dwie ostatnie ścieżki nagrane z Peterem na perkusji. "Fertile Crescent" w jego wykonaniu wyszedł znacznie mniej energicznie, natomiast "Heaven is Falling" jest trochę zbyt mało urozmaicony przejściami. Niemniej, dla fanów piosenki te są chyba bezcenne.

Jacek